plakat para110x150praca socjalna 150px

EKOGALA W JASIONCE

EKOGALA W JASIONCE

    JASIONKA, RZRSZÓW. W dniach 9-10 grudnia w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w Jasionce odbędzie się X edycja EKOGALI -...

Lubelski dyskurs o gospodarce

Lubelski dyskurs o gospodarce

  IV Polski Kongres Przedsiębiorczości, który odbywa się w Lublinie w dniach 27-28 października to dobra okazja do tego, aby zweryfikować...

Błogosławiony poróżnił dwa narody

Błogosławiony poróżnił dwa narody

  Ukazanie się drukiem wspomnień błogosławionego męczennika biskupa Grzegorza Chomyszyna wywołało spore zamieszanie w środowisku Kościoła...

Promocja książki „Dwa Królestwa”

Promocja książki „Dwa Królestwa”

  Serdecznie zapraszamy Państwa na spotkanie „Prorok Ukrainy bł. bp Grzegorz Chomyszyn i jego dzieło: „Dwa Królestwa”, które odbędzie się...

Uczyli się jak robić wina musujące, słodkie i likierowe

Uczyli się jak robić wina musujące, słodkie i likierowe

  Produkcja win musujących, słomkowych, lodowych i likierowych - to zagadnienia jakimi w miniony weekend zajmowali się słuchacze Studium...

Międzynarodowa Konferencja w Nałęczowie

Międzynarodowa Konferencja w Nałęczowie

  O Kresach w Nałęczowie "Kresy – zaginiony świat. Wielokulturowość na pograniczu narodów i religii" - pod takim tytułem odbyła się...

Kongres Inicjatyw Europy Wschodniej w Lublinie

Kongres Inicjatyw Europy Wschodniej w Lublinie

  Lublin znalazł swoją niszę w polityce międzynarodowej i stał się ośrodkiem, który skupia inicjatywy (polityczne, społeczne, kulturalne...

Kto jeśli nie my? IX Polsko-Ukraińskie Spotkania w Jaremczu

Kto jeśli nie my? IX Polsko-Ukraińskie Spotkania w Jaremczu

W Jaremczu już po raz dziewiąty spotkali się specjaliści od stosunków polsko-ukraińskich. W trakcie Polsko-Ukraińskich Spotkań obradowali...

Konferencja naukowa o świętych opiekunach Polski i Ukrainy z Ziemi Lwowskiej

Konferencja naukowa o świętych opiekunach Polski i Ukrainy z Ziemi Lwowskiej

  We Lwowie, w dniach 10-12 września, pod patronatem honorowym arcybiskupa lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego, odbyła się Międzynarodowa...

Konferencja naukowa o świętych opiekunach Polski i Ukrainy z Ziemi Lwowskiej

Konferencja naukowa o świętych opiekunach Polski i Ukrainy z Ziemi Lwowskiej

  We Lwowie, w dniach 10-12 września, pod patronatem honorowym arcybiskupa lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego, odbyła się Międzynarodowa...

  • EKOGALA W JASIONCE

    EKOGALA W JASIONCE

    wtorek, 06, grudzień 2016 12:11
  • Lubelski dyskurs o gospodarce

    Lubelski dyskurs o gospodarce

    czwartek, 27, październik 2016 11:01
  • Błogosławiony poróżnił dwa narody

    Błogosławiony poróżnił dwa narody

    sobota, 05, listopad 2016 22:39
  • Promocja książki „Dwa Królestwa”

    Promocja książki „Dwa Królestwa”

    czwartek, 27, październik 2016 22:34
  • Uczyli się jak robić wina musujące, słodkie i likierowe

    Uczyli się jak robić wina musujące, słodkie i...

    poniedziałek, 17, październik 2016 13:38
  • Międzynarodowa Konferencja w Nałęczowie

    Międzynarodowa Konferencja w Nałęczowie

    sobota, 15, październik 2016 11:48
  • Kongres Inicjatyw Europy Wschodniej w Lublinie

    Kongres Inicjatyw Europy Wschodniej w Lublinie

    poniedziałek, 03, październik 2016 19:08
  • Kto jeśli nie my? IX Polsko-Ukraińskie Spotkania w Jaremczu

    Kto jeśli nie my? IX Polsko-Ukraińskie...

    niedziela, 25, wrzesień 2016 22:34
  • Konferencja naukowa o świętych opiekunach Polski i Ukrainy z Ziemi Lwowskiej

    Konferencja naukowa o świętych opiekunach...

    środa, 14, wrzesień 2016 09:09
  • Konferencja naukowa o świętych opiekunach Polski i Ukrainy z Ziemi Lwowskiej

    Konferencja naukowa o świętych opiekunach...

    środa, 14, wrzesień 2016 09:09

Walka o przyszłość oświaty w Nałęczowie

 

IMG 1183

Nałęczów. Miasto nie rezygnuje z rewolucji w szkole. Rada Miasta podejmuje uchwały niezgodne z prawem. Protestują rodzice, nauczyciele, uczniowie, ale to nie powstrzymuje burmistrza Nałęczowa przed podejmowaniem nieprzemyślanych decyzji.

"Decyzją radnych ZS im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie w połowie stycznia zostanie rozwiązany. Szkoły, które go tworzyły czeka przeprowadzka i zmiana organu prowadzącego. Reformę krytykują nauczyciele „Ekonomika” i chwalą ostatnią rekrutację" - donosi regionalny "Dziennik Wschodni" (ukazuje się w woj. lubelskim).

Jak informuje "Dziennik Wschodni", w Nałęczowie działają trzy szkoły średnie. To Liceum Plastyczne im. J. Chełmońskiego, prowadzony przez powiat ZS nr 2 (z liceum im. S. Żeromskiego) oraz miejski ZS. im Z. Chmielewskiego, zwany „Ekonomikiem”. Zdaniem lokalnego samorządu, to za dużo, jak na finansowe i demograficzne możliwości małego miasta. Rozwiązaniem problemów z naborem, konkurencją między placówkami oraz kosztami prowadzenia szkoły średniej przez miasto ma być oddanie jej powiatowi. Pierwsze porozumienie w tej sprawie zostało zawarte niemal rok temu, ale po fiasku pierwszej próby rozwiązania ZS im. Z. Chmielewskiego przy ul. Spółdzielczej, konieczne będzie kolejne.

Reforma ma wyglądać tak: miejski zespół szkół przestanie istnieć, a szkoły wchodzące w jego skład znajdą się w strukturze powiatowego ZS nr 2. Miasto oszczędzi 3 mln złotych rocznie. Powiat nie będzie miał problemów z rekrutacją do swojej placówki, skończy się walka o ucznia z „Ekonomikiem”.

Uczniowie „Ekonomika” przeprowadzą się ze świetnie wyposażonej placówki do budynku podstawówki.

- Nasze technikum osiągnęło w tym roku bardzo dobre wyniki na egzaminie maturalnym. To paradoks, że władze miasta robią wszystko, żeby utrudnić funkcjonowanie szkoły, proponując o wiele gorsze warunki, zamykając stołówkę, czy ograniczając środki na wyżywienie uczniów i funkcjonowanie placówki - mówi Beata Surdacka, jedna z nauczycielek ZS im. Z. Chmielewskiego. - Pracownicy ZS i uczniowie czują się poszkodowani i nie chcą łączenia z konkurencyjnym „Żeromskim”. Mówią o udanej rekrutacji do klas pierwszych, podwojeniu ilości mieszkańców internatu oraz reformie oświaty przywracającej pięcioletnie technika.

Próbowaliśmy zasięgnąć opinii na ten temat u włodarza miasta Nałęczowa. Niestety burmistrz miasta Andrzej Ćwiek, nie raczył odpowiedzieć na nasze pytania, które wysłaliśmy do niego pocztą elektroniczną. W odpowiedzi otrzymaliśmy najpierw e-maila następującej treści od Pani Sekretarki w UM Nałęczowa: " Witam-  przed chwilą próbowałam połączyć Burmistrza na rozmowę z Panem, ale niestety jak już wcześniej rozmawialiśmy połączenie z Pana komórką nie może być zrealizowane. Z wyrazami szacunku".

Zaniepokojony tym faktem mogłem jedynie e-mailowo wyrazić moje obawy o sprawność funkcjonowania UM Nałęczowów. W odpowiedzi za pośrednictwem Pani Sekretarki napisałem e-maila do Pana Burmistrza: "Szanowny Panie Burmistrzu! Dziwi mnie fakt, że nie mógł Pan się do mnie dodzwonić. Numer ma Pan prawidłowy. Może centrala telefoniczna jest zepsuta, to trzeba naprawić, bo jak UM Nałęczów będzie funkcjonował? Nikt inny nie zgłaszał mi przypadku kłopotów z dodzwonieniem się do mnie. W moim ponad 25-letnim życiu zawodowym dziennikarza (l. 52), różne miałem przypadki, również i takie jak z Panem. W oczekiwaniu na odniesienie się do moich pytań, łączę wyrazy szacunku i poważania [...]".

Niestety mimo moich usilnych starań, kilkakrotnych telefonów nie udało mi się skontaktować z Panem Burmistrzem, bo albo miał naradę, albo gdzieś pojechał. Pozostaje mi jedynie posiłkowanie się wypowiedzią, jakiej udzielił regionalnemu dziennikowi.

W "Dzienniku Wschodnim" burmistrz Andrzej Ćwiek tak się wypowiada: "W ZS są dwie szkoły dzienne. Do I klasy Zasadniczej Szkoły Zawodowej przyjęto 19 uczniów, a do technikum 54 z czego 43 uczniów to uczniowie z Białorusi i Ukrainy. W mojej ocenie taki nabór trudno uznać za sukces [...] Nie wycofujemy się z naszych zamierzeń. W styczniu ZS im. Z. Chmielewskiego zostanie rozwiązany. Później mamy zamiar podpisać nowe porozumienie z powiatem, nad którym cały czas pracujemy. Chcemy, żeby we wrześniu szkoły zaczęły rok w ramach powiatowego ZS nr 2".

Pan Burmistrz milczy!

Bardzo chętnie poznam opinię Pana Burmistrza w temacie likwidacji ZS, bo to co czytam w "Dzienniki Wschodnim" jest jakimś niezrozumiałym bełkotem. Czytelnicy czekają!

Oficjalnie i otwarcie zwracam się do Pana Burmistrza z prośbą o ustosunkowanie się do moich pytań. Poniżej zamieszczam treść e-maila, który wysłałem do Pana Burmistrza:

 <<Szanowny Panie Burmistrz!

 

W nawiązaniu do rozmowy telefonicznej z Pana Sekretarką, przekazuję Panu Burmistrzowi jeszcze raz moje zapytania, bo może się zagubiły, dotyczące Zespołu Szkół im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie.

 

1. Czym podyktowana jest decyzja radnych Rady Gminy Nałęczów o likwidacji ZS im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie. W połowie stycznia ZS im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie zostanie rozwiązany. Szkoły, które go tworzyły czeka przeprowadzka i zmiana organu prowadzącego. Reformę krytykują nauczyciele „Ekonomika” i chwalą ostatnią rekrutację. Dlaczego jest Pan Burmistrz tak uparty i nieustępliwy?

2. Obecnie w Zespole Szkół im. Z. Chmielewskiego działają technikum ekonomiczne, informatyczne, hotelarskie, Zasadnicza Szkoła Zawodowa oraz Liceum Ogólnokształcące dla Dorosłych. Władze placówki w związku z wrastającym zapotrzebowaniem na kształcenie kierunkowe, planują ponownie uruchomić Policealne Studium Zawodowe o specjalnościach m.in. usługi kosmetyczne, rachunkowość, informatyka czy też turystyka wiejska. To dobra perspektywa rozwoju, czy nie warto inwestować w palcówkę?

3. Proszę uczciwie powiedzieć, jaki jest sens decyzji Pana Burmistrza? Jest ona nielogiczna i niespójna, kłóci się z interesem społecznym!

4. Uczniowie, rodzice, nauczyciele sprzeciwiają się tej decyzji Rady Miasta Nałęczowa. Sprawa nie jest nowa. Protesty trwają już dobry rok. Co będzie dalej?

Dziękuję za odpowiedzi.

 

dr Adam Kulczycki

Redaktor Naczelny

"Gazety Parlamentarnej"

www.gazetaparlamentarna.pl

Korespondent "Kuriera Galicyjskiego">>

sprzatanie swiata

 

Przewodniczącego Rady Miasta Nałęczowa wyjaśnia

Z podobnymi pytaniami zwróciłem się Pana Jacka Wilka, przewodniczącego Rady Miasta Nałęczowa. W odpowiedzi otrzymałem następującego e-maila:

<<1. "Decyzja Radnych Gminy Nałęczów o likwidacji ZS im. Zygmunta Chmielewskiego w Nałęczowie jest podyktowana tylko i wyłącznie troską o dalsze funkcjonowanie tego Zespołu. Nie mogę się wypowiadać w imieniu wszystkich Radnych, ale według mojej opinii dalsze funkcjonowanie w tej formie doprowadzi do całkowitej likwidacji szkoły z tak dużymi tradycjami i zasługami nie tylko dla miasta Nałęczów a także regionu i województwa. Pisze Pan, że nauczyciele chwalą ostatnią rekrutację, ja osobiście uważam, że to tylko desperacka walka o przetrwanie kolejnego roku. Bo jak inaczej nazwać rekrutację do Technikum klasy I gdzie na 54 uczniów 43 pochodzi z Ukrainy i Białorusi? To przecież blisko 80%. Jest to polska szkoła, a w polskiej szkole Polscy uczniowie znajdują się w mniejszości i to jest smutna perspektywa. Czy Pan się zastanawiał jaki jest poziom lekcji prowadzonej w języku polskim, gdzie 80% uczniów nie jest polskojęzyczna? Klasa I Zasadniczej Szkoły Zawodowej liczy 19 uczniów. Nabór do Liceum Ogólnokształcącego dla Dorosłych 0 uczniów. I to pozostawiam bez komentarza. Jeśli dojdzie do połączenia ZS nr 1 z SZ nr 2 można będzie uratować szkolnictwo średnie w Gminie Nałęczów. Uważam, że to ostatni dzwonek, aby reformę udało się przeprowadzić z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych. Zadaje Pan Pytanie, cytuję „ Dlaczego jest Pan Przewodniczący, wraz z Panem Burmistrzem, tak uparty i nieustępliwy”? Odpowiedź może być tylko jedna: decyzję o likwidacji ZS im. Z. Chmielewskiego podjęła Rada Miejska a Pan Burmistrz uchwałę podjętą musi realizować. Do dalszego funkcjonowania ZS musimy dokładać dochody własne gminy co skutkuje brakiem inwestycji na, które czeka społeczeństwo. Być może receptą byłoby podniesienie lokalnych podatków i drylowanie kieszeni mieszkańców, aby móc utrzymywać dalej ZS w takim kształcie jak obecnie funkcjonuje?. Jestem pewien, że na taki krok niema zgody społeczeństwa.

2. Przeniesienie szkół z ZS Chmielewskiego do siedziby szkoły podstawowej i być może połączenie z ZS nr 2 w żaden sposób nie przekreśla szans rozwoju szkoły. Wręcz przeciwnie, w placówce, która będzie mieć więcej uczniów szanse na stworzenie nowych kierunków, a być może nawet klas międzynarodowych jest dużo większa.

3. Według Pana, decyzja o likwidacji ZS im. Z Chmielewskiego jest nielogiczna, niespójna i kłóci się z interesem społecznym. Takie tezy można snuć nie znając rachunku ekonomicznego tej szkoły. My Radni reprezentujemy całą prawie 10 tysięczną Gminę Nałęczów i musimy dbać o finanse wszystkich obywateli. To my mieszkańcy Gminy Nałęczów składamy się i dokładamy coraz to większe pieniądze do funkcjonowania ZS im. Z. Chmielewskiego.

4. Reforma oświaty zaplanowana przez polski rząd nakłada na organ prowadzący nowe zadania. W obecnej szkole podstawowej uczy się ponad 300 uczniów a po wprowadzeniu reformy musimy pomieścić ok. 450 uczniów. Jako organ prowadzący musimy zapewnić odpowiednie warunki dzieciom ze szkoły podstawowej. Warunki te wszystkie spełnia budynek ZS im. Chmielewskiego. Logiczne byłoby, aby w przyszłości szkołę średnią zgodnie z ustawą prowadził organ, któremu te zadania zostały powierzone przez ustawodawcę.

Jeśli ma Pan zamiar gdziekolwiek publikować moje odpowiedzi bardzo proszę o wydruk całości tekstu i nie manipulowanie pojedynczymi zdaniami wyrwanymi z kontekstu. Pozdrawiam Jacek Wilk">>.

Spełniłem Pana życzenie. Zamieściłem Pana odpowiedź na moje Pytania w całości.

3 mln zł w grze!

W jednej z lokalnych gazet przewodniczący RM Jacek Wilk stwierdził iż miasto oszczędzi 3 mln złotych rocznie, gdy nie będzie miało na utrzymaniu ZS. Zaznaczam! Rocznie 3 mln! Niezorientowanym wyjaśniam. Jest to budżet Zespołu Szkół, a gdzie jest ujęta subwencja oświatowa? Dlaczego mówi się o tej kwocie - jest to mylny przekaz, który ma wywołać emocjonalny efekt. Czy idzie o 3 mln zł z budżetu gminy? Chyba nie! Czy szkoła przynosi straty, aby ja likwidować? Jakie przynosimy straty?

- Faktem jest, że gmina dokłada do budżetu szkoły, ale uczciwie trzeba powiedzieć ile przeznacza pieniędzy na naszą szkołę ale także ile kosztują inne szkoły w gminie - mówi Jerzy Rosiak, dyr. Zespołu Szkół im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie. - Przeliczając koszt jednego ucznia w szkole – wtedy okażę się jak jesteśmy kosztowni i ile kosztują inne szkoły. Jest to dzielenie i tak już podzielonego środowiska lokalnego i ukrycie wielu problemów w lokalnej oświacie poprzez wskazanie jednego winnego, który jest sprawcą tak wielkiego obciążenia budżetu gminy. Jest nim Zespół Szkół – gdyby go nie było, to nie byłoby większych problemów z oświatą nałęczowską. Wniosek: trzeba zrobić. Zlikwidować ZS w Nałęczowie.

ZS w_Naczowie

Starostwo Powiatowe w Puławach odpowiada na pytania

O ustosunkowanie się do tematu likwidacji ZS im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie zwróciłem się też do Starostwa Powiatowego w Puławach. Otrzymałem taką odpowiedź od Pani Małgorzaty Noskowskiej, Kierownika Wydziału Edukacji Starostwo Powiatowe w Puławach:

"Dzień dobry                                                                        

W załączniku przesyłam odpowiedź na Pana e-mail z dnia 25 listopada 2016 r.

                                     

Z poważaniem

 

Małgorzata Noskowska

Kierownik Wydziału Edukacji

Starostwo Powiatowe w Puławach".

 

Poniżej zamieszczam poniższą odpowiedź w formie jpg (otrzymałem w formie pdf), bo taką otrzymałem.

SKMBT C35316120514020

SKMBT C35316120514021

Kuratorium Oświaty w Lublinie odniosło się do moich pytań odnośnie likwidacji ZS im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie

Również Kuratorium Oświaty w Lublinie odniosło się do moich pytań odnośnie likwidacji ZS im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie.

Poniżej zamieszczam odpowiedzi:

"W związku z przesłanymi drogą elektroniczną pytaniami dotyczącymi Zespołu Szkół im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie, na prośbę p. kurator Teresy Misiuk, uprzejmie wyjaśniam:

Do Lubelskiego Kuratora Oświaty wpłynęły w dniu 24 listopada br. złożone przez Burmistrza Miasta Nałęczów wnioski o wydanie opinii w następujących sprawach dotyczących ww. placówki:

1.      likwidacji Zaocznego Studium Zawodowego wchodzącego w skład ww. Zespołu Szkół. Zaznaczam, że placówka ta od 4 lat nie dokonała naboru słuchaczy, zatem nie prowadzi już kształcenia;

2.      likwidacji Publicznej Szkoły Policealnej wchodzącej w skład ww. Zespołu Szkół. Zaznaczam, że szkoła ta od momentu powstania nigdy nie podjęła działalności, gdyż nie była w stanie dokonać naboru; pragnę ponadto podkreślić, że likwidacje szkół z zerową liczba uczniów odbywają się w oparciu o te same przepisy, które dotyczą procedury likwidacji szkół prowadzących kształcenie;

3.   likwidacji internatu wchodzącego w skład ww. Zespołu Szkół. W internacie w roku bieżącym przebywa 56 wychowanków; organ wnioskujący zapewnia tym wychowankom miejsce w innym internacie funkcjonującym w bezpośrednim sąsiedztwie budynku, do którego Miasto Nałęczów zamierzają przenieść siedzibę placówek wchodzących w skład Zespołu Szkół;

4.    zmiany siedzib szkół wchodzących w skład ww. Zespołu, tj. Technikum nr 1, Zasadniczej Szkoły Zawodowej i Liceum Ogólnokształcącego dla Dorosłych; organ wnioskujący podkreśla, że liczba i wielkość sal lekcyjnych w budynku, gdzie zostaną przeniesione te placówki a gdzie mieści się obecnie Szkoła Podstawowa im. Stefana Żeromskiego, jest wystarczająca dla prawidłowego funkcjonowania w nim ww. placówek.

Informuję ponadto, że Lubelski Kurator Oświaty nie wydał jeszcze opinii w ww. sprawach; decyzje z tym związane będą poprzedzone wizytą pracowników Kuratorium Oświaty w Lublinie w tych placówkach, spotkaniem z organem prowadzącym i szczegółową analizą informacji tego organu, które dotyczą sieci szkół w Nałęczowie. Zwracam też uwagę, że Burmistrz Miasta Nałęczów wnioskuje o likwidację szkół, które nie prowadzą kształcenia a jego wniosek o zmianę siedziby szkoły nie oznacza jej likwidacji.

Informuję również, że Lubelski Kurator Oświaty nie opiniuje ani zakładania szkół prowadzonych przez jednostkę samorządu terytorialnego ani ewentualnego porozumienia o przekazaniu jej do prowadzenia przez dany organ samorządowy innemu organowi samorządowemu. Ustawa z dnia 7 września 1991 roku o systemie oświaty określa w art. 5 zadania poszczególnych jednostek samorządowych (gmin, powiatów) w zakresie prowadzenia poszczególnych typów szkół; prowadzenie szkół ponadgimnazjalnych jest tzw. zadaniem własnym powiatu (art. 5a). Ustawa dopuszcza też zakładanie i prowadzenie szkół i placówek przez jednostki samorządu terytorialnego, dla których ich prowadzenie nie należy do zadań własnych (np. szkoły podstawowej czy gimnazjum przez powiat, choć jest to zadanie gminy czy szkoły ponadgimnazjalnej przez gminę, choć jest to zadanie), ale po zawarciu porozumienia z jednostką samorządu terytorialnego, dla której prowadzenie danego typu szkoły jest zadaniem własnym".  

Jerzy Rosiak, dyr. Zespołu Szkół im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie, ripostuje

Działania włodarzy miasta a szczególnie Pana Andrzeja Ćwieka, burmistrza Nałęczowa, są w ocenie społeczności szkolnej działaniami destrukcyjnymi dla Zespołu Szkół, zasad realizacji zadań oświatowych i wywołują ustawiczny konflikt w środowisku lokalnej społeczności, tworząc sytuacje niesłychanej niepewności i nieprzewidywalności każdego nowego roku szkolnego już od wielu lat - niemalże 10 lat. Od sierpnia 2016 r. Pan Burmistrz i Rada Miasta ponownie wykorzystując inną drogę prawną, jednocześnie nie rozmawiając ze społecznością szkoły, bez tych istotnych konsultacji społecznych, nie mając żadnych analiz w formie dokumentu prawnego Rady Miasta czy Burmistrza a jedynie ustne argumenty na sesjach wypowiadane przez Burmistrza.

- Od kilku lat broniłem szkoły przeciwstawiając się jej likwidacji, wysuwając rzeczowe argumenty za funkcjonowaniem Zespołu  Szkół w dotychczasowej siedzibie, która jest bardzo dobrze wyposażona i przygotowana do edukacji na poziomie szkoły średniej - argumentuje Jerzy Rosiak, dyr. Zespołu Szkół im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie. - Postulowałem od kilku lat, aby LO im. Stefana Żeromskiego mogło funkcjonować w obiektach Zespołu Szkół. Burmistrz ma jedyną słuszną i zarazem dobrą koncepcję – przenieś Zespół Szkół do budynków Szkoły Podstawowej, oddać jej budynki w formie darowizny celowej Powiatowi Puławskiemu i powierzyć powiatowi Zespół Szkół jako nowemu organowi prowadzącemu wraz z całym wyposażeniem dydaktycznym, całą infrastrukturą pracowni, bogactwem cyfrowej szkoły. Za darmo! LO im. Stefana Żeromskiego ma wyposażenie odpowiadające szkole z przed innej epoki kształcenia niż epoka szkoły cyfrowej, którą my jesteśmy. Jednocześnie postulowałem i to na piśmie, aby opracować konieczną ekspertyzę w formie studium uwarunkowań społeczno-ekonomicznych i infrastrukturalnych dla przyszłości funkcjonowania Szkoły Podstawowej w Nałęczowie, LO im. St. Żeromskiego i ZS im. Z. Chmielewskiego, wykonaną przez firmę zewnętrzną, która by obiektywnie oceniła pomysły i zamiary Burmistrza, a także mogłaby być podstawą do podjęcia rzetelnej dyskusji i podjęcia decyzji na przesłankach, jak najbardziej racjonalnych. Być może ta analiza umożliwiłaby zweryfikowanie także przyjęcie przez włodarzy miasta strategii  wobec oświaty w horyzoncie czasowym wieloletnim co pozwoliłoby na zaplanowanie działań ze świadomością ich konsekwencji dla środowiska społecznego i oświatowego, szczególnie teraz gdy będzie wprowadzana reforma oświatowa i jej konsekwencje.

***

Niestety nie ma ze strony władz refleksji i szukania poprzez dyskurs środowiskowy jakie wybrać rozwiązania korzystne dla całego środowiska. Rok szkolny 2016/2017 to kolejny rok działań Burmistrza zmierzający do likwidacji szkoły, nie bacząc na koszty finansowe, ale przede wszystkim na koszty społeczne, wypracowany latami kapitał społeczny w naszej społeczności lokalnej, tworząc podziały społeczne i wywołując kolejny konflikt pomiędzy środowiskami różnych szkół, dzieląc rodziców uczniów szkół nałęczowskich na zaangażowanych w obronie jednej szkoły i tych, którzy widzą oczami wyobraźni swoje dzieci uczęszczające do budynku Zespołu Szkół im .Z. Chmielewskiego.

Więcej na: http://www.dziennikwschodni.pl/pulawy/naleczow-miasto-nie-rezygnuje-z-rewolucji-w-szkole-list-nauczycielki,n,1000189776.html

Fot. Archiwum

Książka ma wymiar historyczny

 

 

0 

Z dr Stanisławem Stępniem, dyrektorem Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu, rozmawia dr Adam Kulczycki.

 

1. Jest Pan Doktor po lekturze książki błogosławionego męczennika Grzegorza Chomyszyna „Dwa Królestwa”. Czy jest to publikacja godna uwagi dla badaczy historii Kościoła?

- Książka jest niezwykle cenna i to przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to ocalały z pożogi wojennej i tragicznych dla Ukrainy lat powojennych dokument życia społecznego. Po drugie, jego autorem jest wybitny hierarcha Kościoła greckokatolickiego ordynariusz stanisławowski, który miał zdecydowaną odwagę potępić ideologię nacjonalistyczną w swoim narodzie, a to nie jest łatwe, zważywszy że zawsze spotyka się to ostrą reakcją przeciwko takiej osobie różnych kręgów politycznych. Dotyczy to zresztą nie tylko społeczności ukraińskiej. Biskup Chomyszyn w sprawie nacjonalizmu był bezkompromisowy, i to do tego stopnia, że jego działalność kościelna i społeczna przez znaczną część społeczeństwa ukraińskiego w okresie międzywojennym traktowana była jako „działanie na szkodę narodu”. Emocje społeczne przybierały tak skrajny charakter, że np. gdy na początku lat trzydziestych przygotowywano do druku trzytomową „Ukraińską zahalną (powszechną) encyklopedię” to zastanawiano się, czy tam umieścić biogram ordynariusza stanisławowskiego. A robili to nie działacze OUN, ale ukraińscy intelektualiści. Ostatecznie zwyciężył rozsądek i krótki biogram biskupa został w encyklopedii zamieszczony.

2. Publikacja wywołała spore zamieszanie w środowisku Kościoła greckokatolickiego, gdyż ksiądz biskup Chomyszyn odnosi się w niej m.in. do wzrastającego agresywnego nacjonalizmu ukraińskiego, który zaowocował między innymi okrutnym ludobójstwem na Wołyniu. Czy tego należało się spodziewać?

Dwa Carstwa____Dwa_Krolestwa__ukr._

- Niestety na Ukrainie, zwłaszcza zachodniej, wciąż mamy społeczeństwo reagujące bardzo emocjonalnie na każdą krytykę, czy też sąd odmienny od tzw. „powszechnego głosu ludu”. Ukraińska inteligencja (zresztą nie tylko ukraińska, ale inteligencja większości krajów postsowieckich), zamiast nadawać ton społeczeństwu oraz wpływać na poglądy lokalnych polityków, często im ulega. W jakimś sensie to brak odwagi także w okresie międzywojennym, ze strony ukraińskich środowisk inteligenckich doprowadził do tego co się stało na Wołyniu. Ale znów nie należy etnicznie personifikować, zbrodnie takie jak na Wołyniu, w zarówno w czasie II wojny światowej, jak i nawet w czasach niezbyt odległych, zdarzają się na świecie, wystarczy popatrzeć co stało się nie tak dawno na Bałkanach po rozpadzie Jugosławii. Sprawa nie w tym, że na Wołyniu z inicjatywy OUN doszło do czystki etnicznej, ale w tym, że część narodu ukraińskiego (choć nie odważyłbym się o to oskarżać cały naród ukraiński) do dziś ma trudności z oceną integralnego nacjonalizmu i nie potrafi zdecydowanie odciąć się od ludobójstwa Polaków na Wołyniu. Na pewno temu nie służą monumentalne (rodem z III Rzeszy lub Związku Sowieckiego) pomniki Stepana Bandery, czy czerwono-czarne flagi wieszane przed wejściem do cerkwi. Nawet jeśli dziś symbole te są manifestacją antyrosyjskości, to jednak trzeba pamiętać jakie wartości nacjonalizm propagował i do czego doprowadził.

3. Książka ukazała się m.in. pod redakcją księdza greckokatolickiego Ihora Pełechatyja, redaktora naczelnego pisma „Nowa Zorja”, który dekretem przełożonych został pozbawiony pełnionych funkcji. Jak Pan Doktor ocenia te fakty?

- Trudno mi się do tego odnieść, bo nie znam szczegółów, ale jestem przekonany, że walka z nacjonalizmem, walka z postawami antyhumanitarnymi, nie powinna być karana, nawet jeśli duchowny, na publikację swej książki nie uzyskał stosownych zezwoleń władz kościelnych. Każdy Kościół od duchownych wymaga dyscypliny, ale zdarzają się sytuacje „działania w warunkach wyższej konieczności”. Liczą się indywidualne motywacje czynów. Poza tym nie można propagować zasad miłosierdzia, samemu tego nie stosując.

4. Ważnym aktorem w procesie wydania książki jest też dr hab. prof. KUL Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich - Centrum UCRAINICUM Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Wydawcą publikacji jest Ośrodek Badań Wschodnioeuropejskich - Centrum UCRAINICUM Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Klub Inteligencji Katolickiej w Lublinie. To stanowi poważny argument w rękach hierarchii greckokatolickiej, która zarzuca Kościołowi rzymskokatolickiemu wtrącanie się w sprawy Kościoła greckokatolickiego. Czy tak, to należy rozumieć?

- Dla mnie książka ma wymiar historyczny, a nie teologiczny. To prawda, że bp Chomyszyn swą pracę „Dwa Królestwa” pisał w warunkach szczególnych, kiedy to hitlerowcy owładnięci teorią rasizmu dopuścili się Holokaustu ludności żydowskiej, a ukraińscy nacjonaliści łamiąc Przykazania Boskie wymordowali wiele dziesiątków tysięcy ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Błogosławiony Biskup widział w tym klęskę nauczania Kościoła greckokatolickiego. Czując się bezsilny, w sposób bardzo emocjonalny szukał przyczyn tego stanu rzeczy. Swą krytykę zwrócił zwłaszcza na osobę metropolity lwowskiego abp. Andrzeja Szeptyckiego, jako zwierzchnika swego Kościoła, w myśl zasady: „komu więcej dano, od tego więcej się wymaga”. Krytyka ta nie zawsze była sprawiedliwa, gdyż obaj jako autonomiczni hierarchowie, często nie byli wzajemnie poinformowani o swej działalności i poglądach na życie społeczne, a zwłaszcza polityczne.

Ukazanie się książki „Dwa Królestwa” wywołało rzeczywiście bardzo żywą i momentami bezsensowną dyskusję. Wielu krytyków tego przedsięwzięcia zareagowało wprost panicznie, argumentując, że być może jest to akcja mająca na celu zahamowanie procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego abp. Andrzeja Szeptyckiego. Nie podzielam takiego poglądu. Życie i działalność ludzi beatyfikowanych i kanonizowanych należy ukazywać takim, jakie ono było. Nie są to bowiem osoby nie mające wad, czy też nie popełniające błędów. Metropolita Szeptycki miał takie ułomności, jak każdy człowiek. Był jednak wybitnym teologiem i pasterzem Kościoła katolickiego. Niestety warunki, w których żył nie były łatwe, często też poddany był surowej i niesprawiedliwej krytyce, tak ze strony społeczności ukraińskiej, jak i polskiej. Nawet po jego śmierci propaganda komunistyczna nie szczędziła mu krytyki dopuszczając się różnych fałszerstw jego wypowiedzi i działań.

Dla mnie też nie ma znaczenia, czy dyskusja ma miejsce w Kościele rzymskokatolickim, czy greckokatolicki, bo nie ma dwóch prawd, zawsze jest tylko jedna, a my jesteśmy członkami Kościoła powszechnego, a nie kościołów narodowych.

Chomyszyn2 A

5. Co dobrego wynika z ukazania się publikacji błogosławionego męczennika Grzegorza Chomyszyna „Dwa Królestwa”?

- Po pierwsze, lepiej poznajemy minione dzieje, także na płaszczyźnie życia religijnego. Po drugie, według mnie, publikacja nie zahamuje procesu beatyfikacyjnego metropolity Andrzeja Szeptyckiego, o ile ta dyskusja nie zostanie sprowadzona na płaszczyznę polityczną, ale przyczyni się do lepszego zrozumienia międzywojennych i wojennych uwarunkowań, w których przyszło żyć Słudze Bożemu metropolicie Andrzejowi Szeptyckiemu. Dyskusja, wbrew wielu jej organizatorom, może mieć nawet pozytywny charakter, jeśli ukierunkowana zostanie nie na wydawców prof. Osadczego i ks. Pełechatyja, a na opisywany w książce problem, gdyż może ona „sprowokować” do lepszych bardziej gruntownych studiów życia i heroiczności cnót metropolity Szeptyckiego. Chciałbym też, aby wszyscy, którzy tak łatwo metropolitę krytykują nie zapominali, że nie było mu łatwo na nie wiele spraw reagować, gdyż od lat trzydziestych był przykuty do wózka inwalidzkiego, a w okresie wojny był już poważnym starcem, zdanym niemal na informacje otoczenia.

- Dziękuję za rozmowę.

biskupi grekokatoliccy_lwow

 

Konflikt w rządzie o dowody osobiste. Ludzie Macierewicza kłócą się ze Streżyńską

Dowody osobiste

Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych poskarżyła do ABW i rządu na minister cyfryzacji Annę Streżyńską. Firma twierdzi, że minister w pracach nad nowym dowodem osobistym ulega lobbingowi. A do konsultacji nie dopuszcza PWPW. W rządzie trwa konflikt o to, kto i jak powinien robić dokumenty. Streżyńska chce tanich dowodów w komórce, drugi obóz walczy o dowody plastikowe z czipem. PWPW w tym liście-donosie walczy tak naprawdę o gigantyczny kontrakt. Szacunki wskazują, że chodzi o 1-1,5 mld zł. Niektórzy mówią o kwocie przekraczającej grubo ponad 2 mld zł, które pochłonie druk nowych dowodów osobistych.

 

W rządzie są dwa obozy. Anna Streżyńska trzyma razem Ministerstwem Rozwoju kierowanym przez Mateusza Morawieckiego. Przeciwko nim występuje PWPW, za którym stoją współpracownicy Antoniego Macierewicza, wspierani przez Mariusza Błaszczaka i jego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Kilka dni temu szefowa cyfryzacji zaprezentowała swój dowód w komórce pod nazwą mDokumenty. Koszt jego wdrożenia to mniej niż 5 mln zł. Później rocznie trzeba będzie jeszcze wykładać niecały milion na utrzymanie systemu.

Pomysł dowodu w komórce już zdążył skrytykować MSWiA. Jego urzędnicy twierdzą, że projekt jest bezużyteczny dla obywateli i drogi, bo będzie wymagał dostawy smartfonów lub tabletów dla 100 tys. mundurowych, a poza tym powiela możliwości, jakie dać ma nowy plastikowy e-dowód z czipem.

- Pomysł związany z budową mDokumentów tworzy kolejną kategorię, nie wpisując się w ww. system - pisał resort w dokumencie wysłanym w ramach konsultacji.

Cytat podajemy za portalem cashless.pl. Pisma zniknęły bowiem ze stron Ministerstwa Cyfryzacji, a cały punkt dotyczący mDokumentów został zdjęty z porządku obrad Komitetu Rady Ministrów ds. Cyfryzacji na dzień przed spotkaniem.

BCG i banki w grze o polski dowód

To tylko wycinek konfliktu, który trwa od dłuższego czasu. Kilka miesięcy temu PWPW, którego prezesem jest bliski współpracownik Antoniego Macierewicza, Piotr Woyciechowski, wysłał do rządu Beaty Szydło oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pismo, w którym skarży się na Streżyńską i urzędników Morawieckiego.

"Według informacji pochodzących z Ministerstwa Rozwoju tą nieformalną i zamknięta grupę cashless paperless Poland obsługuje firma konsultingowa Boston Consulting Group wynajęta przez Związek Banków Polskich, a nie MR, co może rodzić pytania o to, w czyim interesie działa grupa" – czytamy w liście PWPW, do którego dotarł money.pl.

Dalej jest jeszcze ciekawiej. PWPW twierdzi, że kluczowe decyzje w sprawie cyfryzacji oraz nowych dowodów osobistych, podejmują pracownicy zagranicznych banków.

"Project Managerem całego przedsięwzięcia jest pracownik, wspomnianej już Boston Consulting Group, a strumienie programu są koordynowane przez przedstawicieli Związku Banków Polskich oraz banków, w tym mBanku, który należy do niemieckiego Comerzbank AG, którego największym akcjonariuszem jest Republika Federalna Niemiec" (pisownia oryginalna - przyp. red.) - czytamy w piśmie.

Zarówno BCG, jak i ZBP, nie odpisało na nasze pytania w tej sprawie. Informacje częściowo potwierdza samo Ministerstwo Cyfryzacji. Jego rzecznik przyznaje, że resort korzysta z wielu ekspertów.

- BCG zostało zaproszone do udziału w programie "Od papierowej do cyfrowej Polski" i – podobnie jak wielu innych ekspertów rynkowych - uczestniczy w tych pracach na zasadzie "pro bono", czyli nie pobiera za to żadnego wynagrodzenia. BCG pełni przy tym rolę koordynatora prac ekspertów z administracji (ministerstw i instytucji publicznych) oraz z rynku - mówi money.pl Karol Manys.

Kim z kolei jest przedstawiciel mBanku, o których pisze PWPW? Najprawdopodobniej chodzi o Zbigniewa Derdziuka. To były prezes ZUS, który obecnie jest doradcą banku. Na zarzuty wysuwane przez PWPW, mBank nie chciał odpowiedzieć, bo stwierdził, że nie zna pisma. Przyznał jednak, że jego pracownicy konsultują kwestie cyfryzacji państwa.

- Przedstawiciele mBanku wspierają program "Od papierowej do cyfrowej Polski". Bank już wcześniej uczestniczył w inicjatywach, które usprawniają działanie administracji publicznej i ułatwiają życie obywatelom – przekazał nam rzecznik mBanku, Krzysztof Olszewski.

Kto blokuje PWPW?

PWPW żali się też, że choć prosiła o możliwość uczestniczenia w pracach zespołów, nie została do nich dopuszczona. Blokować dostęp do konsultacji miał dyrektor w Ministerstwie Rozwoju Sebastian Christow. – Zgłosili się zbyt późno - mówi money.pl urzędnik resortu.

Wytwórnia w dokumencie zaznacza, że choć konsultacje dotyczą e-tożsamości, cyberbezpieczeństwa czy e-sądów, to w pracach nie uczestniczą przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (dotąd ten resort odpowiadał za dowody), Obrony Narodowej oraz Sprawiedliwości.

Jednocześnie państwowa drukarnia dokumentów krytykuje ustawę o usługach zaufania i identyfikacji elektronicznej. Dopuszcza ona wydawanie środków identyfikacji elektronicznej (np. podpisów elektronicznych czy Profilu Zaufanego) przez banki. PWPW twierdzi, że to „istotne rozszczelnienie systemu identyfikacji elektronicznej i uwierzytelniania, oznacza de facto rezygnację państwa z własnego monopolu na identyfikację i uwierzytelnianie obywateli”.

Pismo w sierpniu trafiło na biurko premier oraz kilku ministerstw. Przede wszystkim PWPW wysłało je jednak do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Spytaliśmy urząd, czy zajął się sprawą. Jasnej odpowiedzi jednak nie dostaliśmy.

- Każdy sygnał o możliwości naruszenia przepisów prawa w sprawie będącej w zakresie naszych kompetencji, jest zawsze szczegółowo analizowany i podejmowane są wszelkie niezbędne czynności - poinformowało money.pl biuro prasowe ABW.

PWPW nie odpowiedziało na żadne z naszych pytań. W piśmie skierowanym do money.pl przypomniało jedynie, że w czerwcu powstał międzyresortowy zespół do spraw e-dowodów.

Dowody za miliardy? Czy dowód w komórce za miliony?

Z czego wynikała tak wielka determinacja PWPW, że wysłał pismo-donos na minister Streżyńską i urzędników Ministerstwa Rozwoju?

PWPW chce dostać kontrakt na druk dowodów. Najlepiej na jak najwyższą kwotę. Nowy dokument miałby czip, a w nim zaszyfrowane kody umożliwiające dostęp do naszych danych. Każdy z nich to tzw. kontener. Jeden umożliwiałby zidentyfikowanie nas przez policjanta, drugi dałby podpis elektroniczny, kolejny byłby legitymacją ubezpieczeniową, a jeszcze inny pozwalałby na dostęp do naszej historii lekarzowi, a farmaceucie wydanie leków bez papierowej recepty. Nowe dokumenty zawierałyby też dane biometryczne. Jednocześnie mogłyby też być prawem jazdy czy dowodem rejestracyjnym auta.

W czym problem? Oczywiście w kosztach zakupu i wdrożenia takiej technologii. W uproszczeniu najtańszy dowód można wydrukować za kilka złotych za sztukę. Jeśli kontenerów będzie więcej, cena może wzrosnąć do kilkudziesięciu złotych. A wtedy zamiast miliarda złotych, PWPW dostaje kontrakt na ponad dwa miliardy.

- W 2018 roku powinny zostać wprowadzone e-dowody – mówił pod koniec października szef PWPW w rozmowie z Polskim Radiem. Wiele osób po tych słowach było mocno zaskoczonych. Jego wypowiedź przypomina bowiem sytuację, w której właściciel drukarni, a nie wydawca mówi, że w przyszłym roku znany pisarz opublikuje nową książkę.

Gigantyczny koszt nowych dowodów nie podoba się minister Streżyńskiej. Ona stoi na stanowisku, że nowe dowody elektroniczne powinny powstać, ale w wersji jak najskromniejszej. W resortach cyfryzacji i rozwoju pojawiały się nawet plany, aby dokumenty były wydawane przez banki. Te i tak muszą przecież drukować karty płatnicze, więc mogłyby je robić razem z dowodami. Ta koncepcja na razie upadła.

Streżyńska chce więc odchudzić jak najmocniej e-dowód, a zamiast niego proponuje przerzucenie jego funkcji do dowodu w komórce zwanego mID, m-dowodem, a ostatnio mDokumentami. Jej zdaniem zaoszczędzi to od kilkuset milionów do nawet miliarda złotych. Resort chce, by mDokumenty miały funkcję nie tylko dowodu, ale też szeregu innych dokumentów: ubezpieczenia samochodowego, prawo jazdy, karty zdrowotnej itd.

Jego wdrożenie przewidziane na połowę 2017. Problem w tym, że na początku mDokumenty będą raczej gadżetem niż pełnoprawnym dokumentem tożsamości. Nie zaciągniemy na nie kredytu w banku, nie wynajmiemy mieszkania czy nie pokażemy konduktorowi w pociągu.

Powstanie mDokumentów resort cyfryzacji oszacował na ok. 4,5 mln zł. Dodatkowo roczne koszty utrzymania, to mniej niż milion złotych. W skali państwa czy e-dowodów to znacznie mniej, niemal "grosze".

W tle kłótni o kształt przyszłych dokumentów tożsamości tyka zegar. Na dowody osobiste w plastikowej formie przeznaczono bowiem unijną dotację. Aby Polska mogła z tych pieniędzy skorzystać, trzeba je rozliczyć do wiosny 2019 roku. Jeśli data nie zostanie dotrzymana, Polska straci ok. 300 mln zł.

Więcej na: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/dowody-osobiste-pwpw-pismo-bcg-strezynska,150,0,2206870.html

Ostrożnie! Prowokacja!

 

 

 Polska Ukraina

Stosunki polsko-ukraińskie weszły na ostry wiraż. Najpierw film "Wołyń" i jego nieprzyjemny odbiór na Ukrainie. W Kijowie nagle odwołano pierwszy pokaz filmu Smarzowskiego, który miał być przeznaczony dla wąskiej grupy polityków, artystów i dziennikarzy. Podobnie jest w innych miastach (http://www.rp.pl/artykul/1279621-Ukraina-boi-sie-Wolynia.html#ap-1). Grząski grunt dialogu polsko-ukraińskiego zamienia się w grząskie torfowe mokradła.

O tym, jak Ukraińcy z kręgów neobanderowskich doceniają prawdę ukraińską mogliśmy się przekonać podczas lwowskiej prezentacji książki błogosławionego biskupa G. Chomyszyna "Dwa Królestwa" (http://wpolityce.pl/historia/309918-prof-kul-o-awanturze-na-promocji-ksiazki-ubrani-w-ukrainskie-haftowane-koszule-zachowywali-sie-skandalicznie-przerywali-spotkanie-nasz-wywiad). Ukazanie się drukiem wspomnień błogosławionego męczennika biskupa Grzegorza Chomyszyna wywołało spore zamieszanie w środowisku Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie i w Polsce. Czy błogosławiony może poróżnić narody? Dla jednych (Polaków) jest postacią budzącą szacunek i uznanie, a dla drugich (greckokatolickich Ukraińców) stał się niewygodny, bo jest krytyczny wobec metropolity greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego i ukraińskiego nacjonalizmu (http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/blogoslawiony-poroznil-dwa-narody-2).

Dzisiaj po raz kolejny miałem dowód o działającej na Ukrainie i w Polsce agenturze rosyjskiej.

Poproszono mnie, aby zainteresował środowiska ukraińskich politologów, historyków, socjologów planowaną Międzynarodową Konferencją Naukową poświęconą 25-leciu stosunków dyplomatycznych między Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą <<Od „kwestii ruskiej” do polityki ukraińskiej. Ukraina w polskiej myśli politycznej i polityce zagranicznej>>.

Korespondencyjnie ustalałem z niektórymi naukowcami tematy wystąpień. Nagle zrobiło się głośno, bo oto Pani prof. dr hab. Galyna Zelenko (Kijów, Ukraina) - Doctor in Political Science, Professor Institute of Politic and Ethnic Studies of the NAS of Ukraine, poczuła się urażona, bo zaproponowałem jej inny temat niż ona planowała. Wyjaśniam szczegóły. Pani Porfesor na Facebooku udostępniła naszą prywtaną korespondencję. Poszło o tytuł jej wystąpienia. Pani Profesor zaproponowała temat: "Вплив українсько-російської війни на розвиток українсько-польських відносин". Polemizowałem z nią i zaproponowałem jej taki temat: Czynnik rosyjski w polskiej polityce wobec Ukrainy.

Treść mojego e-maila: "Nie ma wojny ukraińsko-rosyjskiej. To ukraińska propaganda mówi o wojnie ukraińsko-rosyjskiej. Proponujemy, aby zechciała Pani mówić w

swoim referacie o czynniku rosyjskim w polskiej polityce wobec Ukrainy. Tylko proszę nie robić w duchu perfidnej propagandy, która nadaje się do ukraińskiego użytku czy polskich strategów z Bielsatu i "Gazety Polskiej". Czy tytuł referatu mógłby być taki: Czynnik rosyjski w polskiej polityce wobec Ukrainy Zgadza się  Pani Profesor?".
To co zrobiła z naszą korespondencją pani Prof. Zelenko, to urąga dobrym obyczajom i wychowaniu.
Nasza wymiana myśli i poglądów miała charakter czysto prywatny. Poproszono mnie, aby zaproponował na Konferencję swoich referentów. Wysłałem moim znajomym naukowcom na Ukrainie informację o Konferencji. Faktem jest, iż znam bardzo dobrze środowiska naukowe na Ukrainie, stąd wynikała moja propozycja.
Nie ukrywam, iż jestem krytyczny wobec poglądów ukraińskich politologów i historyków odnośnie tego, co dzieje się aktualnie ma Ukrainie.
Temat konfliktu na Wschodzie Ukrainy jest złożony i bardzo zagmatwany. Daleki jestem od tego, aby nazywać to wojną rosyjsko-ukraińską. 
Dyskusja naukowa ma swoje ramy i granice. 
Prowadząc korespondencję z Panią Prof. Zelenko nie przypuszczałem, że zostanę upubliczniony na Facebooku.
Owszem, jak twierdzi Pani Prof. Zelnko moje nazwisko nie pojawia się, ale temat zrobił się głośny i śmierdzący.
Pragnę nadmienić, że planowana w Lublinie Międzynarodowa Konferencja Naukowa poświęcona 25-leciu stosunków dyplomatycznych między Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą <<Od „kwestii ruskiej” do polityki ukraińskiej. Ukraina w polskiej myśli politycznej i polityce zagranicznej>> jest działaniem zmierzającym do pojednania polsko - ukraińskiego. Jak widać, wywołuje niechęć w środowiskach nieprzyjaznych dla naszych krajów. Nie wiem czy nie steruje tymi poczynaniami Pani Profesor, która może być na usługach FSB? Dzieje się to w przededniu wizyty Pana Prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki na Lubelszczyźnie. Czy nie szykuje się prowokacja, aby skompromitować Prezydenta Ukrainy, który prowadzi biznes w Rosji. Moim zdaniem, naszym obowiązkiem jest uwrażliwić dyplomatyczne ośrodki Ukrainy w Polsce na możliwą prowokację, która świadomie czy nieświadomie rozpętała rzeczona Pani Profesor. To wyraźny dowód na to, że agentura rosyjska jest doskonała w robieniu prowokacji i konfliktu.
Uwrażliwiam inne polskie środowiska przed współpracą z Panią prof. dr hab. Galyną Zelenko. Może przecież być rosyjską agentką!!!! V kolumna Putina działa. 
Piotr Jastrzębski
 

Ksiądz Ihor Pełechatyj atakowany za pisanie prawdy

 

ksiadz isakowicz_zaleski

Ukazanie się na rynku wydawniczym książki błogosławionego męczennika Grzegorza Chomyszyna „Dwa Królestwa” pod redakcją ks. Ihora Pełechatyja, redaktora naczelnego pisma „Nowa Zorja”, i dr hab. prof. KUL Włodzimierza Osadczego, wywołało prawdziwą rewolucję w gronie hierarchii greckokatolickiej. Wydawcą publikacji jest Ośrodek Badań Wschodnioeuropejskich - Centrum UCRAINICUM Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Klub Inteligencji Katolickiej w Lublinie. Bł. biskup Grzegorz Chomyszyn, greckokatolicki biskup stanisławowski w swoich wspomnieniach wydanych drukiem w j. ukraińskim wyraźnie odnosi się do niebezpieczeństwa nacjonalizmu i metropolity lwowskiego abp. Andrzeja Szeptyckiego. Publikacja wzbudziła olbrzymie oburzenie ze strony hierarchii grekokatolickiej. To wynika z faktu, że nacjonalizm jest ideologią bliską hierarchii greckokatolickiej.

Cerkiew greckokatolicka publikacji nie przyjęła z sympatią, a wobec księdza ks. Ihora Pełechatyja zastosowała liczne kary i restrykcje.

ks. Ihor_Peechatyj

Przetaczam poniżej felieton ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego "Cerkiew greckokatolicka prześladuje ks. Ihora Pełechatego za pisanie prawdy", który odnosi się do poruszanych zagadnień.

http://isakowicz.pl/cerkiew-greckokatolicka-przesladuje-ks-ihora-pelechatego-za-pisanie-prawdy/

***


Czy prawda zwycięży? W czasach powszechnego kłamstwa mówienie prawdy jest ekstremizmem. George Orwell

 

Podany wyżej cytat należy wybitnemu angielskiemu pisarzowi futurologowi, dziennikarzowi i publicyście George-owi Orwelloowi (1903-1950) i jest to myśl naczelna jego powieści-antyutopii „1984”, w której autor pokazuje społeczeństwo totalitarne…

 

Ten właśnie cytat w pełni ilustruje sytuację wokół redakcji pisma „Nowa Zorja” i jej redaktora, czyli mnie, ks. Ihora Pełechatego. 13 wrześnie w obecności JE metropolity Wołodymyra Wijtyszyna [greckokatolicki ordynariusz „iwano-frankowski”, doktor KUL] został odczytany dekret o odwołaniu mnie z funkcji dyrektora i redaktora naczelnego wydawnictwa i gazety „Nowa Zorja” oraz o wszczęciu „procesu sądowego” w związku z ukazaniem się drukiem książki Błogosławionego Męczennika Grzegorza Chomyszyna pt. „Dwa Królestwa”.

Wobec moich argumentów, iż jest to autentyczny dokument, który wyszedł spod pióra Wielkiego Biskupa Kościoła Greckokatolickiego, którego papież św. Jan Paweł II wyniósł do godności Błogosławionego Powszechnego Kościoła Chrystusowego i jest to skarb Kościoła i Ukrainy, że książka ukazała się przy wsparciu Centrum Ucrainicum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, które prowadzi działalność edytorską zapomnianych dzieł spuścizny teologicznej, że wydawnictwo jest zaopatrzone w błogosławieństwo biskupa katolickiego Mariana Buczka, że jest to książka recenzowana przez znanych na Ukrainie i w Polsce uczonych [prof. Czesław Partacz, prof. Mieczysław Ryba], odpowiedź była kategoryczna: WINNY i PODEJRZANY „w popełnieniu przestępstwa”.

Mając wiedzę prawniczą odmówiłem przyjęcia tego dokumentu, dlatego że posiada on – mówiąc językiem fachowym – wszelkie znamiona „nikczemności”, a od strony moralno-etycznej jest arogancki, czyli taki, który odwołuje się do prawa siły, a nie siły prawa, dlatego też kontynuuję redagowanie „Nowej Zorzy”.

Nie zależy mi na stanowisku, chociaż nie czuję się do żadnej winy, gdyż nie złamał żadnych przypisów i nikogo nie obraziłem.

Musimy razem z Wami, Drodzy Czytelnicy, dalej tworzyć to pismo, które pozostało obecnie na Ukrainie jedynym głosem wołającego na pustyni w obronie prawdy i dziedzictwa naszego Kościoła Unickiego, naszych bohaterów wiary katolickiej, naszej godności ludzkiej i narodowej.

W końcu mam obowiązek przekazać Państwu wszystkie numery „Nowej Zorzy” przynajmniej do końca 2016 r., ponieważ uiściliście za nie opłaty prenumeraty. Dziękuję razem z tym Przenajświętszemu Sercu Jezusowemu, Niepokalanemu Sercu Najświętszej Marii Panny oraz ich gorącemu Apostołowi Błogosławionemu Grzegorzowi, za to że raczyli umieścić mnie wśród tych, którzy mieli zaszczyt pracować nad tym wzruszającym duchowym testamentem, który pozostawił nasz dobry Tatunio [tak nazywano bł. Grzegorza Chomyszyna za życia] – Biskup Chomyszyn.

Wzbudza natomiast niepokój to, że w naszej Cerkwi coraz bardziej da się odczuć presję totalitaryzmu, nieprzyjmowanie odmiennego zdania, żądzę zemsty i kary z Prawdę.

Z goryczą muszę uznać, że słowa Zwierzchnika Naszego Kościoła [abp. Swiatosław Szewczuk] nawołujące dziennikarzy NIE LĘKAĆ SIĘ MÓWIĆ PRAWDĘ nie pokrywają się z rzeczywistością. Odpowiedzi na nasz apel obronić wolność słowa w mediach kościelnych redakcja „Nowej Zorzy” nie otrzymała. Liczyliśmy, że zgodnie z łacińską sentencją qui tacet consentire videtur – milczenie jest wyrazem zgody, jednak okazało się zupełnie inaczej…

Lecz nie ulegamy rozpaczy i nie tracimy wiary, ufamy bowiem Sprawiedliwości Bożej i liczymy na Wasze, Drodzy Czytelnicy, zrozumienie i wsparcie.

Z nami Bóg!

ks. Ihor Pełechatyj

 

Tekst ukazał się 15 września 2016 r. pod tym linkiem

 

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

O wspomnianych książce pisałem już na swoim blogu.

„Dwa Królestwa” – książka bł. bp Grzegorza Chomyszyna krytykująca abp. Szeptyckiego

 

 

 

Dlaczego hołdująca banderyzmowi hierarchia greckokatolicka na Ukrainie prześladuje i nęka księdza Pełechatyja. Doprowadził on do ukazania się drukiem wspomnień bł. Grzegorza Chomyszyna, sprawiedliwego Ukraińca, który ostro potępiał bałwochwalczą „herezję nacjonalizmu”, która doprowadziła do zbrodni ludobójstwa na Kresach, obnażał zakłamaną politykę abp. Andrzeja Szeptyckiego przyzwalającego na szerzenie się wśród ludu zbrodniczej ideologii. Oto niektóre cytaty z prześladowanej przez biskupów greckokatolickiej książki:

 

Głównym naszym sprzeniewierzeniem się jest herezja nacjonalizmu. Ta herezja jest najcięższą i najbardziej niebezpieczną herezją naszego czasu. Opętała ona umysły i serca prawie wszystkich narodów ziemi. Ona spowodowała prawie całkowite duchowe zboczenie. Stawia ona nacjonalizm ponad wszystko, nawet ponad Boga, ponad Kościół, ponad prawa Boże. Chrystus jako król wszystkich ludów nie jest brany w rachubę. Jest lekceważony albo i wprost zaprzeczany. Skutki tej herezji są straszne. Narody jęczą w jarzmie, karzą same siebie, nienawidzą się nawzajem i wyniszczają się. Ta herezja nacjonalizmu opętała także nasz naród i stała się prawie bałwochwalstwem. „Naród ponad wszystko”, łaskę robimy Bogu, gdy postawimy imię Boże na drugim miejscu: „Naród i Bóg”. Postawiliśmy prawdę naszą ponad prawdę Bożą, czyli jak mówi Paweł Apostoł: „Zamieniliśmy prawdę na kłamstwo” (Rzym I, 25). Liczy się dla nas sumienie narodowe. W imię tegoż sumienia proklamuje się zasada, że wszystkie środki, nawet nieetyczne, są dozwolone, gdy chodzi o dobro narodu i budowę państwa. Kościół ma służyć polityce, wiara i religia ma stanąć do jej usług. Kto myśli inaczej, kto się temu sprzeciwia, uchodzi za wroga narodu”.

„Metropolita to wszystko zaniedbał i dlatego zamiast trzeźwej i rozważnej polityki [wśród Ukraińców] rozpoczął się kurs akcji terrorystycznych podziemnych bojówek naszej młodzieży organizowany na własną rękę prze różnych niepowołanych „wodzów”. Metropolita nie tylko nie spełnił swego obowiązku, ale zajął bierne stanowisko wobec bojówek terrorystycznych, a może raczej pośrednio sprzyjał im, w każdym bądź razie aprobował milczeniem […]  Rozumny i kochający swe dzieci ojciec nie tylko troszczy się o ich dobro, ale także gdy jest potrzeba napomina je i karci, a nawet karze. Przysłowie mówi „Kochaj dziecko jak duszę j trzęś nim jak gruszką”. Metropolita, który rościł sobie prawo do bycia ojcem narodu nie spełnił tego obowiązku. Milcząc patrzył on biernie przez palce na wszystkie nasze uchybienia, a nawet pośrednio wspierał. Przez to urósł on na wielkiego patriotę, lecz wyrządził krzywdy nam więcej niż jakiś otwarty wróg ponieważ nie troszczył się on o dobro narodu ukraińskiego, zależało mu na własnej wielkości, a nie na wielkości narodu ukraińskiego”.

 

„Miałem zamiar pracę o „Dwóch Królestwach” napisaną jeszcze przed drugą wojną światową zamknąć na Czwartej Części. Jednak, kiedy w czasie drugiej wojny  światowej została nam narzucona reforma obrzędowa, szkodliwa i niebezpieczna dla nas, byłem zobowiązany napisać Piątą Część o Metropolicie Andrzeju Szeptyckim, którego działalność uważałem jako działalność pod wpływem świata nawet bez jego świadomości, a też jako dowód na to, że można być pod wpływem świata i wierzyć przy tym, że służy się Panu. Także zostałem przekonany, że działalność Metropolity doprowadzi ostatecznie jeżeli nie do ruiny naszego Kościoła, to w każdym razie wywoła chaos, zamieszanie i dezorientację. Dlatego nie mogłem milczeć i zdecydowałem się poddać analizie działalność Metropolity, żeby wskazać na źródło i okoliczności w których powstała reforma obrzędowa, żeby ludzie dobrej woli mogli się zorientować, żeby nie poruszali się w ciemnościach i żeby mogli zająć odpowiednie stanowisko świadome i jasne (s. 507).

 

Komentarze mogą zamieszczać tylko osoby zalogowane.
Zaloguj się i komentuj...

Portrety księżnej z Łańcuta

Aktualności |  czwartek, 27, październik 2016
  W Muzeum-Zamku w Łańcucie zakończyła się wystawa czasowa upamiętniająca 200 rocznicę śmierci Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej. „Portrety...
Czytaj Dalej...

Wystawa z Jasła

Super News |  środa, 03, luty 2016
  Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie zorganizował wystawę fotograficzną odbudowy powojennego miasta Jasła w woj. podkarpackim, które w czasie bi...
Czytaj Dalej...

Laureaci konkursu wiedzy o Rzeszowie nagrodzeni

Super News |  sobota, 26, styczeń 2013
W piątek, 18 stycznia 2013 roku, w Sali Posiedzeń Rzeszowskiego Ratusza odbyła się uroczysta gala konkursu wiedzy o Rzeszowie pod hasłem „Rzeszów - ...
Czytaj Dalej...

Prezes Solidarnej Polski w Nisku, Tarnobrzegu, Stalowej Woli

Super News |  piątek, 18, maj 2012
  W niedzielę (20 maja) lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro spotka się z mieszkańcami Niska, Tarnobrzega i Stalowej Woli. Poniżej prog...
Czytaj Dalej...

Co łączy Palikota i Komorowskiego

Super News |  środa, 25, styczeń 2012
Na portalu www.nowyekran.pl napotkałem bardzo intresujący wpis.  Zainteresowanych zapraszam na http://janpinski.nowyekran.pl/post/49567,broni...
Czytaj Dalej...

O dylematach i pułapkach marketingu miasta

Super News |  sobota, 10, grudzień 2011
- Marketingu miasta nie da się sprowadzić do promocji miasta. Marketing miasta wymaga konsekwencji i cierpliwości, gdyż efekty nie pojawią się od razu...
Czytaj Dalej...

Niedokończone msze wołyńskie

Super News |  sobota, 12, listopad 2011
Od poniedziałku (7 listopada br.) w Atrium Collegium Norvidianum KUL (Al. Racławickie 14) można oglądać bardzo ciekawą wystawę „Niedokończone msze...
Czytaj Dalej...

Ile mandatów dla Podkarpacia?

Aktualności |  poniedziałek, 10, październik 2011
PODKARPACIE. Ważą się losy mandatów dla Podkarpacia. Każda z partii ma ochotę na jak najwięcej miejsc w Sejmie. PiS ma pewnych 14 mandatów, PO 6. PS...
Czytaj Dalej...

Najwyższa frekwencja w Czarnej Łańcuckiej

Aktualności |  niedziela, 09, październik 2011
  PODKARPACIE. Ponad 47,16 proc. mieszkańców Czarnej Łańcuckiej poszło do głosowania do godz. 18. Natomiast najmniej w gminie Dynów, bo tylko 29...
Czytaj Dalej...

Odnowić Polskę

Telewizja i Radio Wyborcze |  wtorek, 04, październik 2011
  Relacje dźwiękowe ze spotkania z Posłem Zbigniewem Ziobro:   Spotkanie w Sędziszowie Małopolskim - 2 października 2011 r. ...
Czytaj Dalej...

Odnowić Polskę

Super News |  poniedziałek, 03, październik 2011
RZESZÓW, JAROSŁAW. – Potrzebny jest pozytywny scenariusz, aby odnowić Polskę. Media liberalne, sprzyjające obecnemu rządowi, nie koncentrują się na ty...
Czytaj Dalej...

Transgraniczne zapiski

Super News |  niedziela, 02, październik 2011
  Obchodzona w tym roku dwudziesta rocznica niepodległości Ukrainy inspiruje zarówno stronę ukraińską jak i polską do różnorodnych działań na rz...
Czytaj Dalej...
Copyright © 2016 Gazeta Parlamentarna. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie Studio-Gestgraf

Nasi Partnerzy

Polecane Strony

Media Podkarpackie

Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna im. ks. B. Markiewicza w Jarosławiu